|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Zaglądam i czytam
|
środa, 16 maja 2012
Środa
Mama już po gastroskopii. Jest kuźwa źle! Ma duże żylaki przełyku na tyle duże że lekarz nie chciał ich zabezpieczać z uwagi na możliwość krwawienia. Ma o tym zdecydować jutro lekarz prowadzący co oznacza że w tym tygodniu raczej małe są szanse na jej wyjście do domu. Poza tym jakby tego było mało to ma jeszcze owrzodzoną dwunastnicę. Jest załamana. Najbardziej boli ją to że za każdym razem pytają się jej czy jest alkoholiczką:( Bardzo to przeżywa. Szkoda mi jej. Ja z tego wszystkiego zapomniałam że w poniedziałek mam terapię ale na szczęście była wolna wizyta w piątek więc pójdę. Oprócz tego dostałam telefon z pracy że w poniedziałek zrobiłam niezłego babola. Cholera wie po co tam lazłam skoro już źle się czułam. Chyba właśnie po to kuźwa żeby tego babola zrobić bo nic innego nie miałam w poniedziałek do zrobienia oprócz zwolnienia tej kobitki i wysłania jej świadectwa i tylko dlatego się zmusiłam do przyjścia. Jak to mawiała moja świetej pamięci babcia Zosia nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu;) Matko jaka ja jestem pechowa baba! Szok! A tak poza tym to jest tak...... byle jak ale da się przeżyć.
wtorek, 15 maja 2012
Wtorek
Jestem chora, nie poszłam dzisiaj do pracy mam zamówioną wizytę do lekarza na popołudniu. Od soboty bolą mnie mięśnie a od wczoraj gardło. Co ciekawe nie mam gorączki tylko osłabienie. Zresztą nic się nie stanie jak nie będzie mnie w pracy nawet do piątku bo wszystko mam zrobione i tylko bym się nudziła. Mamie już płynu nie ściągają, sam schodzi po około 300 ml dziennie co widać po jej wadze. Jutro ma gastroskopię i jeśli wyniki będą dobre może w tym tygodniu wyjdzie już do domu. Dostanie skierowanie do instytutu hepatologii na biopsję wątroby i ewentualne zakwalifikowanie na przeszczep. Mam nadzieję, że zdąży jeszcze przeżyć przyszłoroczną komunię Kubełka bo na tym najbardziej jej zależy. Zapisałam się w przyszłym tygodniu na usg jamy brzusznej i biorę profilaktycznie codziennie rano zmielone ziarna ostropestu plamistego.
piątek, 11 maja 2012
.
Moje uczucia i emocje są jak uczucia dziecka. Takiej małej dziewczynki która boi się że zostanie sama, że nikt jej nie będzie kochał na dodatek kochał bezwarunkowo. Mam ciężko i nieuleczalnie chorą mamę, jestem zakochana w mężczyźnie któremu nie jestem w stanie zaufać i co jakiś czas dopadają mnie demony przeszłości, mam dzieci które mimo iż je kocham działają mi często (z pewnością zbyt często) na nerwy, mam pracę do której chodzę tylko dlatego że muszę, nie mogę znaleźć w sobie jakiejkolwiek motywacji do szukania nowej, biorę antydepresant a mimo to nie czuję się szczęśliwa. Z drugiej strony nie jestem w stanie kategorycznie stwierdzić że jestem nieszczęśliwa.
czwartek, 03 maja 2012
Mimo wszystko....
...... życie jest piekne. Ja jestem pięknym i dobrym człowiekiem i uważam że zasługuję na dużo więcej niż otrzymałam od tego życia. Najwyższa pora wziąść sprawy w swoje ręce, nie czekać na to co ci przyniesie kapryśny los i brać to co dla ciebie jest najlepsze.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Wyniki badań
Nie ma komórek rakowych w płynie ani wirusów we krwi. Jest za to nieprawidłowe krążenie krwi omijające wątrobę. Ma mieć zrobioną biopsję wątroby oraz kolonoskopię. Przepisali jej też białko ze względu na duże wyniszczenie organizmu. Cały czas się zastanawiam skąd jej się to cholerstwo przypałętało?
Upał
Siedzę w pracy. Sama. Szkoda że pewnie tylko przez najbliższe pół godziny bo niestety ma być jeszcze mój kierownik, który ostatnio działa mi strasznie na nerwy. Mama czuje się ciut lepiej, dzisiaj będą jej ściągać kolejne 3 litry płynu. Poznała K. Wciąż niesamowite dla mnie jest to jak on działa na kobiety. Zarówno mama jak i jej koleżanka Nina były nim zachwycone;) A przecież zanim go zobaczyła strasznie na niego psioczyła. I niech mi ktoś powie że wygląd nie ma znaczenia:( Wczoraj pomogłam się jej umyć, kupiłam jej kartę do telefonu, K. pożyczył telefon od swojej mamy więc może do nas dzwonić. Może dzisiaj będę wyniki tomografii? Kubełek znowu dostał pałkę z czytanki:( Ja poprostu nie wiem kiedy to dziecko zacznie jako tako czytać. Byłam z Maksem u psychologa. Znowu zaczełą od testów. Ciekawe po co????? Mam nadzieję że to testy na inteligencję emocjonalną a nie na iloraz inteligencji. To że mój syn jest super "mundry" wszyscy już wiedzą.
piątek, 27 kwietnia 2012
I
" .....- Jesteś wstrząśnięta? - spytał. - Wiedziałam że jesteś alkoholikiem już za pierwszym razem kiedy cię zobaczyłam. Mój ojciec też jest alkoholikiem......." Jo Nesbo. "Człowiek - nietoperz" Poczucie winy
Wiem że to nie moja wina że mama jest chora ale mam w związku tym okropne poczucie winy. Echhhhhhh...... tak już jest i nic na to nie poradzę. Jadę dzisiaj do niej po pracy, wczoraj była Nastka i koleżanka mamy Nina. Jutro przyjedzie ciotka Zefiryna, a w niedzielę pojadę do niej z Kubełkiem. W majowy weekend M. zabierze małego siebie, żebym mogła zająć się mamą. Wczoraj spuścili jej 3 litry płynu, w poniedziałek kolejne trzy. Martwią się stanem jej serca. Dzisiaj jak będzie się w miarę dobrze czuć pójdzie na tomografię. Nie mogę uwierzyć że to ją spotkało. To jest poprostu dla mnie niepojęte. Całą noc o tym myślałam jak to możliwe?
czwartek, 26 kwietnia 2012
Ironia losu
Można to tak nazwać. Nie da się chyba inaczej. Moja mama, kobieta która nigdy nie piła i nie paliła umrze na marskość wątroby. Wczoraj Nastka pojechała z nią na badania krwi, moczu i ekg zlecone przez chirurga trzy tygodnie temu. Ekg wyszło tak źle że lekarz z przychodni przyszpitalnej skierował ją na ostry dyżur na dalsze badania. Tam jej zrobiono usg. Marskość wątroby, wodobrzusze, powiększona śledziona, reszty organów nie można zobaczyć ze względu na ilość płynu. Wczoraj wieczorem była już na oddziale wewnętrznym. Będzie mieć robione badania na wirusy, przekłuwany brzuch i spuszczany płyn (nie więcej niż 4 litry dzięne). Brzuch ma tak duży jakby była w 9-tym miesiącu z bliźniakami. Pobiorą też płyn do badań. Tyle lat ją prosiłam, żeby się zaczeła leczyć. Jestem zdołowana.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Destrukcja
Telefon od matki dzisiaj. "To po ojcu jesteś taka nieczuła dla mnie i dla dzieci. Żałuję że dbałam o ciebie i ojca. Więcej dla ciebie znaczy gach niż własna matka" Powiedziała to tak ni z gruszki ni z pietruszki, po kilka zwykłych zamienionych ze mną zdaniach. Nie odpowiedziałam jej nic. I tłamszę to teraz w sobie. Bo czuję się winna. Wczorajsze słowa Bożenki na terapii. "Oscylujesz pomiędzy nadmiernym poczuciem winy a nadmiernym poczuciem krzywdy. Krzywdzisz sama siebie." Znalazłam w necie: - nie lubię siebie - staram się czytać w cudzych myślach - czas wypoczynku i relaksu nudzi mnie, "odpoczywam" nie robiąc nic, depresja - wyłącznie mówię o swoich problemach (brak działnia, brak rozwiązań) - nadmierna kontrola -nadmiernie poświęcam się dla innych - tylko daję nie otrzymuję nic w zamian - zachowuję urazy które wiążą mnie nierozerwalnie z osobami, które mnie skrzywdziły - mam poczucie winy (samopiętnowanie) - nie robię tego czego pragnę - fantazjuję o tym co chciałabym robić - złoszczę się gdy nie spełniają się moje marzenia - uciekam w chorobę hdy czuję się wyeksploatowana - czuję się wiecznie przemęczona - zajmuję skrajne postawy (źle/dobrze, słusznie/niesłusznie) - zachowuję się sarkastycznie - przeżywam depresję - przyglądam się innym zanim stwierdzę jak się czuję Z tych powyższych zachowań tylko w dwóch przypadkach mogę powiedzieć że do mnie nie pasują. Wiecie co to jest? To jest opis dawnego JA w procesie zdrowienia DDA. Tylko że w moim przypadku to jest obecne ja bo ja nic nie potrafię z tym zrobić. Stoję w miejscu. Kurwa ja nigdy z tego nie wyjdę.
|